|
INADE Aldebaran
LOKI FOUDATION/ COLD SPRING
Prace INADE poznałem dopiero niedawno. Wcześniej nie było mi dane poznać ich imponującego, zwierającego kilkanaście pozycji, dorobku kasetowego. Od tej chwili chcę, i wiem że to konieczne, aby więcej poznało ten projekt. INADE to duet: Rene Lehmann i Knut Elderlein- dwaj mieszkańcy Lipska (w dawnym DDR), stojący też na czele LOKI FOUNDATION - wytwórni wydającej dzisiaj kilku z najciekawszych twórców muzyki eksperymentalnej aktualnie. Być może konieczna wkrótce, stanie się redefinicja terminów post- industrial czy dark ambient. Z pełną świadomością wypowiadam te słowa, po prostu jasne jest dla mnie, że produkty grup jak INADE czy HERBST 9 przyćmiły teraz całe tuziny innych wytworów podobnej muzyki. Zanim mogłem poznać Aldebaran, byłem już pod wrażeniem ich pierwszego CD Burning Flesh. Właśnie Burning Flesh/ Genius Loci zawiera wybitnie ciężką i ostrą muzykę. Niskie odgłosy, rytualne śpiewy, gongi i dzwony i inne elementy, których obecność wydawała się dosyć powszechna także u innych przedstawicieli wspomnianego tutaj nurtu, niosą jednak zupełnie odmienną atmosferę, całość ma bezpośredni i wręcz agresywny wydźwięk. Tę muzykę bez wielkich wątpliwości mogę nazwać równie silną co industrial lat 70. INADE obnaża oczywiście zupełnie inny klimat, jednak moc tej całości nie pozostawia obojętnym, albo poddajesz się, albo zupełnie to odrzucasz. Aldebaran niesie zapis wędrówki w nieznane w poszukiwaniu tajemnej, być może tylko wyimaginowanej gwiazdy lub całej niedostępnej galaktyki. INADE jawią się tu jako soniczni astronomowie, kartografowie kosmosu. Dźwiękowe planetarium INADE tworzą ultrapanoramiczne kompozycje pełne spektralnych odgłosów, pomruków, uderzeń. Nieboskłon czy otchłań? Nie jest to wcale szczęśliwa przestrzeń wiecznej harmonii. Odgłosy płynące stamtąd brzmią właśnie tak, a nie jak to próbowała ukazać, przez cała druga połowę XX wieku, plejada geniuszów elektroniki wydobywających ze swoich drogich instrumentów, suity wymuskanych, czystych, miłych uchu dźwięków mających obrazować kosmos. Aldebaran brzmi mrocznie, powolnie i autentycznie. To monumentalny szum, czerń, biel i szarość- jedyne widoczne tam odcienie. Wróżę tej płycie sławę. Ta muzyka nie zawiera tylko jednorodnej, monochromatycznej magmy dźwięku. To głębia a nie jednostajność i monotonia innych ambientalnych produktów. Możesz od dziś przestać słuchać swoich dark ambientów, wyrzucić większość płyt z tym nadrukiem (oprócz LUSTMORD i dosłownie kilku innych), INADE absolutnie przewyższają większość z nich. © WIKTOR SKOK GÓRA RECENZJE SPIS |