CEMETERY / DESERT
by Graeme Revell




Niemożliwe jest myśleć o nomadach pomijając przestrzeń jaką zamieszkują. Wszyscy nomadzi to ludzie pustyni, gdziekolwiek mieli by się znaleźć. Pustynia to ostateczna metafora jaka oddaje kondycję społeczeństwa; stanowi prawdziwą przestrzeń ponieważ reprezentuje jego ograniczenie- zagładę człowieczeństwa. Ta abstrakcyjna przestrzeń za każdym razem brutalnie kwestionuje legitymację człowieczeństwa, potwierdzając jego bezgłośność i milczenie, jego ostateczny zanik.

Dla ludzkości, która zanika dziś, przesłonięta proliferacją znaków własnej produkcji ten cmentarz- pustynia stanowi limit znakowania [sygnifikacji]. Epitafium nad nekropolią znosi człowieka z jego centralnej pozycji. Jakikolwiek znak, który pozostał (pamięć jak i materialność) jest ostatnią żałosną, bezsilną próbą aby przynajmniej śmierć znalazła się w dominium społecznej kontroli.

Dla społeczeństwa, ciało jest centralną figurą w przestrzeni; powierzchnią, która ma być nierozerwalnie związana ze społecznym kodeksem i wszystkimi jego przejawami, słowem, myślą i czynem. Lecz dla nomada ciało samo w sobie staje się miejscem podróży, ciało to przestrzeń w ciągłym ruchu, pozbawiona centrum, zdecentralizowana ekscentryczna; obszar bez drogowskazów, gdzie znaleźć drogę oznacza zawsze budować sobie nowe ścieżki. Zrodzone w ogniu.

Nomadyzm to poznanie tej dialektyki śmierci i odradzania – ciągłego stałego przemieszczania się pustyni. Dusza, ta przestrzeń poza materialnością każdego znaku rekonstruuje dla siebie nowe świeckie religie. Transformacja od znaku do symbolu, od neurozy do psychozy, od seksu i jego represji do dezintegracji obrazu, od Edypa do Narcyza, od siły ku sile...

„O świcie twarze aniołów świecą”

Tekst znaleziony na płycie Necropolis grupy HUNTING LODGE.


GÓRA    VARIA    SPIS