SIELWOLF
Natychmiast po pierwszym kontakcie z SIELWOLF wiedziałem, że mam do czynienia z odpowiednią rzeczą. Ten zespół stanowi, bez wątpienia, oryginalny obiekt w przebogatej panoramie teutońskiej muzyki industrialnej. Sickness. Shadow creatures, loud metal mechanisms, blue neon electronic landscapes. Musical black hole. Industrial - tak właśnie mogę nazwać dźwięki produkowane przez ten pochodzący z Frankfurtu nad Menem band. Założycielami SIELWOLF są Peter Prochir i Petra Tausendpfund, którzy od 89 razem kreują swoją wizję i przy współpracy kilku zaproszonych muzyków przekazują ją innym miejskim zwierzętom. Sielwolf to nazwa maszyny, która czyści kanały ściekowe. Nasza muzyczna koncepcja ma podobne działanie. Recyklingujemy stare płyty i sample z filmów na zupełnie odmienny sound. Atmosfera kawałków przypomina czasami brudny ściek głęboko pod ziemią.
Neurosen core emitowany przez SIELWOLF nazywano muzyczną psychohigieną, myślę że równie dobrze można nazwać to emocjonalną lewatywą i dokumentem funkcjonowania okaleczonego strachem umysłu w zderzeniu z koszmarem zwyczajnej codzienności. To jest dla nas jak artystyczne uwolnienie, kiedy cały czas grzebiemy się w naszym domowym gównie. Istnieje jednak jedna decydująca rzecz - problemy nie znikają. Po prostu postępujesz do przodu, drążysz różne rzeczy, jedna za drugą. Gdy myślisz, że już się z tym uporałeś dociera do ciebie prawda, że tkwisz w tym za głęboko. Mimo to dążymy do jakiegoś katharsis albo przynajmniej szukamy punktu, w którym usuwamy to co nagromadziło się w tym śmietniku. SIELWOLF może zostać określony jako głośny i chaotyczny, szybki i ciężki, ale bez stereotypów, które często wiąże się z takimi biegunami.
Nasza muzyka dobrze ukazuje nasze osobowości, jest bardzo osobista i pełna intymności. Konieczne jest tworzyć muzykę, która pokazuje co jest wewnątrz. SIELWOLF ma pełną hałaśliwą ale także pełną spokoju strukturę. W większości przypadków nasze sample są przetwarzane, zdystorsjowane na inny hałas. Używamy sampli z filmów i miksujemy je z niemieckimi tekstami. Większość tego brzmi industrialnie. Dla nas jest to możliwość wyrzucenia z siebie agresji. Sonicznie przybiera to formę ostrej mikstury hałasu, elektro, pętli, rzęchu spreparowanych gitar, wagneryckiej ciężkości, zmasowania układającego się w zupełnie nowoczesne kawałki z niemiecka duszą i, co ważne, nie przypominające żadnego KRUPPS, NEUBAUTEN czy KMFDM. Nic z tych rzeczy to pewne. Na Nachtstrom słyszymy reminiscencję z niezapomnianych SUICIDE, a pierwszy lp opływa samplami ze SWANS, TEST DEPT czy żywymi cytatami z CAPTAINa BEEFHEARTa (Dachau Blues), każdy kawałek jest misterną konstrukcją dźwięków znanych z kina i próbek innych utworów ukradzionych i zmutowanych dla potrzeb tej chorej muzyki. Uzdrawianie przez psychozę. SIELWOLF jest stuprocentowym produktem predystynowanym na soundtrack dla twojej psyche. Dotychczas zrealizowane twory: Sielwolf; Nachtstrom; Magnum Force; Metastasen; Beweglisch Animalisch przynoszą różne sposoby by przez dźwiękowy mayhem ratować duszę i umysł paranoika zamieszkującego miejską dżunglę. IV i V remixes mają także takie same cele ale harsh thrash industrial pierwszych płyt został zastąpiony równie ciężkim i głębokim, przepełnionym pętlami, zdubowanym pulsem. Ten szum/ beat i prawie zupełnie pozbawiony wokali whitenoise jest efektem współpracy z Mickiem Harrisem i koresponduje z rytmiką ostatnich dokonań SCORN. Unikając labiryntu dalszych określeń i porównań kieruję twoją uwagę ku SIELWOLF. Aby uświadomić sobie czym naprawdę jest ta muzyka, lekturę nagrań SIELWOLF połącz z oglądaniem trzeciorzędnych filmów (koniecznie w dużej ilości!), skrzyżuj to z filmem Videodrome i obrazami typu Shining, Repulsion czy The Lodger (Die Mieter). To będzie bezprecedensowe doświadczenie. Sprawdź. Appendix 1979 1984 1985 - 1988 1989 1990 - 1991 1992 1993 1994 1996 1997 2003 GÓRA MUZYKA SPIS |