|
WUMPSCUT Wreath of Barbs
BETON KOPF MEDIA
Być może jest to po prostu kolejny album :WUMPSCUT:? Doprawdy trudno o jednoznaczną opinię, miłośnicy :W: z pewnością to polubią. Po kolejnej lekturze Wreath of Barbs jestem takiego przeświadczenia. Rudy Ratzinger wygenerował już dawno swoisty genre, brzmienie które można określić już jego własnym, osobistym językiem. Aggro industrial dance, EBM - te słowa zdają się, w pewien sposób, przybliżać stylistykę :WUMPSCUT:, jednak zdają się za nieco za wąskie gdy czas opisać Wreath of Barbs. Ta płyta nie przynosi jakiejś radykalnej wolty w inny trend, właściwie mamy do czynienia z tym samym twardym :WUMPSCUT:. Ale nie jest to tylko kolejny album :W:, w manierach Rudiego widać pewne ewolucje i zmiany, jednak wygląda to na rodzaj swoistej konserwatywnej ewolucji, która widoczna jest na każdym jego albumie. Tutaj nie jest inaczej, tytułowy kawałek niesie nowy rodzaj harmonii, jest nawet "ładny", W muzyce :W: jest teraz więcej nastroju, mniej otwartej agresji. Być może przekłada się to wprost na mniejszy zakres efektu distortion, nałożonego na wokal. Nowa płyta jak zawsze wykreuje kilka klubowych hitów, na przykład Christfuck czy Deliverance (Żeński wokal Aleta Welling). zwłaszcza jego dance remiksy z singla po tym samym tytułem. Cała reszta songs brzmi równo i mocno, dobrze. Poetyka :WUMPSCUT: porusza się wciąż po (wszechobecnym) terytorium wojny, konfliktu, śmierci. Od początku charakterystyczny dla :WUMPSCUT: jest właśnie ten rodzaj, bardzo "niemieckiej" wrażliwości [achtung: stereotyp]. Ta opcja bywa wyśmiewana, taaak bo oczywiście łatwe do wykpienia są słowa "we set fire to the world" czy "we die under the line of corpses". i ale czyżby ta reakcja nie jest sama w sobie żałośnie śmieszna? Brak tu jednak miejsca i chęci na jakąś konfrontację z tego typu reakcjami. Decyduje odbiorca. :WUMPSCUT: - ta kreacja mi pasuje i sądzę, że nie jestem w tym osamotniony. © WIKTOR SKOK GÓRA RECENZJE SPIS |